Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji coraz częściej pojawia się pytanie, jak ochronić ludzi przed jej negatywnymi skutkami. W szczególności przed sytuacją, w której ogromna część pracy zostanie zautomatyzowana, a dziesiątki milionów ludzi stracą źródło dochodu.

W debacie publicznej pojawia się dziś kilka proponowanych rozwiązań.

Pierwszym z nich jest spowolnienie rozwoju technologii poprzez regulacje. Państwa miałyby ograniczać zastosowanie AI w niektórych branżach lub nakładać dodatkowe obowiązki na firmy. Historia pokazuje jednak, że technologie zwiększające produktywność niemal zawsze się rozpowszechniają. Jeśli jedno państwo spróbuje je ograniczyć, inne wykorzysta je szybciej i zyska przewagę gospodarczą.

Drugim pomysłem jest przekwalifikowanie pracowników. Zakłada się, że osoby, których praca zostanie zautomatyzowana, znajdą zatrudnienie w nowych zawodach. Niestety w przypadku sztucznej inteligencji analogia do poprzednich rewolucjach technologicznych może nie zadziałać. AI automatyzuje przede wszystkim pracę intelektualną i robi to w wielu branżach jednocześnie. Trudno dziś wskazać nowe zawody, które powstaną i jednocześnie pozostaną odporne na automatyzację.

Trzecim rozwiązaniem jest dochód podstawowy. W tym modelu państwo wypłaca obywatelom stałe świadczenie niezależnie od tego, czy pracują. Pomysł ten rozwiązuje problem dochodu, ale rodzi inne pytania, kto będzie finansował tak ogromny system i czy społeczeństwo oparte wyłącznie na transferach socjalnych będzie stabilne w długim okresie.

Każde z tych rozwiązań próbuje złagodzić skutki nadchodzących zmian. Żadne jednak nie odpowiada na fundamentalne pytanie, jak powinna wyglądać gospodarka w świecie, w którym pracę wykonuje inteligencja nie będąca człowiekiem.

Może dlatego potrzebujemy zupełnie nowego podejścia.

Inteligencja była zawsze zasobem rzadkim

Nowoczesne społeczeństwa zostały zbudowana na bardzo prostym założeniu, inteligencja jest zasobem rzadkim

To właśnie dlatego praca intelektualna ma wartość.


I to dlatego również my, ludzie, mamy wartość w gospodarce. Ponieważ tylko my byliśmy w stanie wykonywać pracę intelektualną.

Przynajmniej do tej pory.

Jeżeli poprzez AI inteligencja stanie się zasobem nieograniczonym i praktycznie darmowym, przestanie istnieć jeden z fundamentów dzisiejszych społeczeństwa i gospodarki. 

Człowiek straci wartość, bo odebrane zostanie mu to co do tej pory mógł zaoferowania gospodarce, swój intelekt.

Dlatego nowe rozwiązania nie powinny ignorować tej zależności. A wręcz przeciwnie, powinny odtworzyć ją w nowej formie.

Możemy zgodzić się, że inteligencji w gospodarce będzie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. 

Nie może ona jednak wypchnąć ludzi z rynku pracy.

A co jeśli powiążemy ilość sztucznej inteligencji dostępnej w gospodarce z liczbą ludzi, którzy w tej gospodarce mogą (legalnie) pracować?

Dla uproszczenia przyjmijmy, że każdy człowiek będzie posiadał własnego agenta AI, który będzie działa w jego imieniu.

Agent AI jako przedłużenie człowieka

W takim systemie agent AI nie byłby zwykłym narzędziem.

Byłby raczej cyfrowym reprezentantem człowieka w gospodarce.

Każdemu z nas przyznano by prawo posiadania jakiejś liczy sztucznej inteligencji.

I tylko te sztuczne inteligencje, które należałoby do obywateli danego kraju, mógłby pracować na rzecz gospodarki danego kraju.

I pomimo tego, że pracę wykonywałby agent AI, to on analizowałby dane, przygotowywał raporty, projektował rozwiązania, pisał oprogramowanie, prowadził negocjacje czy zarządzał procesami.

To do pracy tej sztucznej inteligencji niezbędny byłby człowiek.

Człowiek nie zostałby wykluczony z gospodarki, a wręcz przeciwnie stałby się jej fundamentalnym elementem.

Oczywiście dochód z pracy sztucznej inteligencji trafiłby do człowieka, jej nadzorcy.

W praktyce oznaczałoby to, że inteligencja pozostałaby zasobem ograniczonym, a jednocześnie byłoby jej więcej niż obecnie.

Rozwijanie agentów AI

W takim świecie zmieniłby się również sposób, w jaki myślimy o rozwoju zawodowym.

Dziś rozwijamy własne umiejętności. Uczymy się nowych rzeczy, zdobywamy doświadczenie, podnosimy kwalifikacje.

W przyszłości moglibyśmy rozwijać również naszych agentów AI.

Trenować ich, ulepszać i specjalizować w konkretnych zadaniach. Jedna osoba mogłaby rozwijać agenta specjalizującego się w analizie danych. Inna mogłaby trenować agenta projektującego systemy techniczne. Jeszcze ktoś inny mógłby posiadać agenta wyspecjalizowanego w negocjacjach biznesowych.

Podobnie jak dziś zdobywamy nowe kwalifikacje, tak w przyszłości moglibyśmy zdobywać nowych agentów AI lub rozwijać tych, których już posiadamy.

Odpowiedzialność za działania AI

Taki model rozwiązuje jeszcze jeden problem, który obecnie w ogóle nie jest dyskutowany, odpowiedzialność za decyzje podejmowane przez sztuczną inteligencję.

AI nie jest klasycznym narzędziem. Nie działa w pełni przewidywalnie. Czasami podejmuje decyzje w sposób, którego nawet twórcy modelu nie potrafią do końca przewidzieć.

Jeżeli system AI podejmie błędną decyzję, kto powinien ponosić odpowiedzialność?

Firma, która stworzyła model?
Firma, która go wykorzystała?
Programista, który napisał fragment kodu?

W świecie, w którym każdy agent AI należy do konkretnej osoby, odpowiedź staje się znacznie prostsza.

Odpowiedzialność ponosi człowiek, do którego należy agent.

Tak jak dziś odpowiadamy za własne działania, tak w przyszłości odpowiadalibyśmy za działania systemów AI działających w naszym imieniu.

Edukacja w świecie agentów AI

Jeżeli taki system miałby powstać, zmieniłby się również sposób myślenia o edukacji.

Dziś edukacja polega na rozwijaniu ludzkich umiejętności. W świecie, w którym pracę wykonują agenci AI, pojawiłaby się nowa dziedzina: kształcenie i rozwijanie samych systemów AI.

Ludzie uczyliby się, jak trenować swoje modele, jak poprawiać ich działanie i jak nadzorować ich decyzje.Można sobie wyobrazić coś, co dziś brzmi niemal jak science fiction: przedszkola i szkoły dla AI. Instytucje, w których systemy uczą się współpracy z ludźmi, zanim zostaną dopuszczone do realnej pracy.

Nowa definicja pracy

W świecie sztucznej inteligencji być może będziemy musieli zmienić również samo znaczenie słowa „praca”.

Przez tysiące lat oznaczało ono wykonywanie określonych czynności własnymi rękami lub własnym umysłem.

W przyszłości może oznaczać coś innego, zarządzanie inteligencją, która działa w naszym imieniu.

Nie pracujemy już bezpośrednio.

Pracuje nasz agent.

Ale efekty tej pracy i odpowiedzialność za nią nadal należą do nas.